Obecny rok zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Ubiegłoroczna fala podwyżek cen bawełny wlewa się do Polski z coraz większym impetem. Na razie dosięgły nas pierwsze 'bałwany', dlatego niebawem będziemy musieli przenieść się w inne regiony naszej rzeczywistości.
Jak to by powiedział klasyk - znajdujemy się w pewnym rozkroku. Z jednej strony możemy nabyć ręczniki z ubiegłorocznych dostaw jeszcze po starych cenach, z drugiej strony, nowe dostawy wymagają od nas akceptacji nowych wyższych cen.
Według prognoz sytuacja wyrówna się za 3-4 miesiące, kiedy najtańsze ręczniki w gramaturze 500 będą sprzedawane od 15 zł netto. Przy czym te same produkty schodzimy rok temu z magazynu po 10 zł netto.
Co można zrobić w tej sytuacji ? Właściwie to niewiele. Jedyne co możemy zaproponować to zaopatrzenie się na zapas jeszcze po zeszłorocznych cenach. W większości wypadków koszt magazynowania będzie niższy od zakupu ręczników po nowych cenach.